Odszedł Edzio...

Po długiej i ciężkiej walce z chorobą odszedł od nas ukochany Edzio.Był wyjątkowym koniem, tak bardzo będzie go brakować... Dzisiaj nie jesteśmy w stanie nic więcej napisać, serce kolejny raz pękło...
Do zobaczenia Przyjacielu, biegnij dzielnie za tęczowy most (*)(*)(*)

Ah jaka to była cudowna sobota...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W sobotę mieliśmy cudownych gości. 

Odwiedziły nas wspaniałe dziewczyny, które wiele lat temu ocaliły życie naszego Sama, organizowały różne zbiórki, wydarzenia wspierające nasze przytulisko a w wolnym czasie przyjeżdżały i pomagały w naszej Przystani. Były dla nas Dziewczynkami od Sama. Wtedy były młodziutkimi dziewczynami, dziś to juz dorosłe kobiety o ogromnych serduchach, ale dla nas zawsze pozostaną cudownymi dziewczynkami! Przyjechały odwiedzić Sama i osobiście dostarczyć mu prezenty, które dla niego uzbierały z okazji 15-lecia zamieszkania Sama w Przystani Ocalenie. Kiedy ten czas tak szybko zleciał?

Czytaj więcej...

17 lat minęło...

17 lat Przystani Ocalenie.
Kiedy tyle lat minęło?!
Ziemia, na której stoją stajnie, zagrody, klatki, pastwiska to nasze miejsce na ziemi. Ten jest nasz kawałek wielkiej ziemskiej podłogi. Każde zwierzę, które jest pod naszą opieką może czuć się tutaj bezpiecznie, jak w prawdziwym domu. Tyle kopyt, tyle racic, tyle pazurów zostawiło ślad swojej obecności w tym miejscu. Przede wszystkim każde z nich zmieniło nas, nauczyło czegoś innego, pokazało coś ważnego. Wiele z nich już odeszło, ale jest jeszcze kilku podopiecznych którzy świetnie pamiętają początki. Dzięki Waszemu wsparciu możemy się rozwijać, możemy ratować kolejne zwierzęta, dzięki Wam udało nam się wykupić pastwiska i zmodernizować Przystań. Pięknie, za to dziękujemy. Prosimy nie zapominajcie o nas, bądźcie z nami przez co najmniej kolejnych 20lat.

Czytaj więcej...

Postrzelony kocurek już po operacji!!!

Kochani z całego serca pragniemy Wam podziękować za pomoc postrzelonemu kocurkowi. Jest juz po operacji, przeszedł ją bardzo dobrze i przy okazji został wykastrowany. Nogę udało się ładnie zespolić mimo licznych odłamów. Obecnie ma poskręcane wszystko na blachach i zeszła cała opuchlizna więc wszystko idzie ku dobremu. Nadal przebywa w klinice gdzie pozostanie jeszcze przez kilka najbliższych dni.

Żegnaj Alberciku... (*)(*)(*)

Śmierć nie odpuszcza, dzisiaj zabrała naszego kolejnego podopiecznego...

Po długiej i ciężkiej walce z chorobą serduszko naszego kochanego Albercika przestało bić na zawsze. Do samego końca wierzyliśmy że zdarzy się cud, że poczuje się lepiej, że jeszcze trochę z nami zostanie. Walczyliśmy my, dzielnie walczył Albercik, walczyli weterynarze ale kolejny raz choroba wygrała... Tak ciężko się z tym pogodzić, tak ciężko wejść do jego pokoiku gdzie zawsze leżał na ukochanym legowisku i zobaczyć, że jest pusty, tak ciężko spojrzeć na jego wózeczek, którym nie zdążył zbyt długo się nacieszyć, tak ciężko pisać dziś te słowa... Albercik mimo swej niepełnosprawności potrafił cieszyć się każdym dniem, tak jakby wiedział, że nie pozostało mu ich już zbyt wiele. Nie był wymagający, wystarczyła mu pełna miska, ukochane legowisko i odrobina uwagi. Nie był nachalny, nie domagał się pieszczot, cichutko leżał i czekał czy człowiek sam z siebie zwróci na niego uwagę.

Czytaj więcej...

Postrzelony z łuku prosi o pomoc...

Jest dowodem na okrucieństwo ludzi. Ktoś sobie urządził polowanie na kota. To nie była przypadkowo zabłąkana strzała. Zabezpieczony grot strzały należy do profesjonalisty. Kim trzeba być, aby strzelać do bezbronnego kota, kim trzeba być, aby świadomie skazywać go na takie cierpienie?
Najprawdopodobniej kot miał zginąć, ale strzelec nie trafił i go dotkliwie zranił, skazując na ból i mękę.
Kot z postrzałem nogi został przywieziony do kliniki. Zostaliśmy poproszeni o pomoc w pokryciu kosztów leczenia.

Czytaj więcej...