To był ciężki dzień, pełen bólu i łez...


To był dzień pięknych słów, pożegnań i wspomnień o naszym Przyjacielu Marku.
Marek pamiętał zawsze o Przystani Ocalenie. Pamiętał za życia, pamiętał po śmierci aby nasze zwierzęta otrzymały pomoc. Marek miał życzenie dotyczące pogrzebu. Zamiast kwiatów, przyjaciele, znajomi i osoby uczestniczące w uroczystości pogrzebowej dokładały pieniądze do przystaniowej skarbonki.
Marek odszedł... mimo tego po raz kolejny pochylił się nad losem zwierząt z Przystani Ocalenie.
Po raz kolejny, już ostatni osobiście… tak bardzo nam pomógł. Brakuje słów, aby wyrazić, co czujemy.
Pragniemy podziękować wszystkim, którzy dołożyli datki do skarbonki w tym trudnym dla wszystkich dniu.

Czytaj więcej...

Odszedł Marek Rymuszko- Wielki Przyjaciel Przystani (*)(*)(*)


Marek był naszym Przyjacielem- takim prawdziwym. Lepszego nie mogliśmy sobie wymarzyć. To może zbyt banalne, żeby tak pisać, ale to szczera prawda. Był jednym z najbliższych i najserdeczniejszych przyjaciół jakich miała Przystań Ocalenie. Był dobrym duchem i ojcem chrzestnym wielu zwierząt. Dla nas Marek był jak członek rodziny. Możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, ze to dzięki Markowi i Ani nadal istniejemy. Kiedy założyliśmy Przystań Ocalenie, nie było Internetu, Facebooka, Instagrama. To były zupełnie inne czasy. Mało kto o nas wiedział, my nie umieliśmy, nie wiedzieliśmy jak i gdzie mamy pokazywać, że istniejyemy, jak zwracać się do ludzi z prośbą o pomoc. Nasze przytulisko, w maleńkiej miejscowości pod Pszczyną, nie było popularne ani znane. Mało kto wtedy słyszał o tym, żeby konie trzeba było ratować, że są targi w Bodzentynie, że zwierzętom hodowlanym dzieje się źle. Bywało bardzo ciężko, każdą złotówkę, każdą belę siana, każdy kilogram marchwi oglądaliśmy kilka razy, zanim podzieliliśmy między naszych podopiecznych. Mieliśmy już sporo zwierząt do wykarmienia… i znikąd pomocy. To był bardzo trudny czas, w którym niejednokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie „czy damy radę?”

Czytaj więcej...

Urodziny Borutki

W 2008 roku Borutka była krówką podziwianą w całej Polsce. Mówiono o jej wyczynie, była gwiazdą wielu serwisów informacyjnych, nawet doczekała się kilku reportaży. Walka o jej życie odbiła się szerokim echem w mediach. 11 lat później o Borutce pamięta jedynie garstka osób. Jej urodzinowe zbiórki, z roku na rok są coraz mniejsze, coraz rzadziej udostępniane. Mało kto pamięta o tym, że Borutka, w 2008 wybrała życie i uciekła z rzeźni. Jest wiele innych bardziej interesujących ludzi tematów. Na szczęście Borutka ma grono wiernych, życzliwych jej osób, które pamiętają, które wsparły groszem zbiórkę na pyszne prezenty dla niej. Z całego serca Wam dziękujemy, za pamięć i miłość do tej wyjątkowej krówki.

Czytaj więcej...

WAŻNE!!!


Szanowni Państwo, w związku z zachorowaniami koni w naszym województwie i nie tylko na groźny wirus Eva, który jest szczególnie niebezpieczny dla starszych, schorowanych koni, odwiedziny w Przystani Ocalenie są niemożliwe do odwołania.Prosimy o wyrozumiałość i zrozumienie.

18 urodziny Przystani

Przystań Ocalenie obchodzi swoje 18 urodziny. Działalność prowadzimy dłużej, ale 18 lat temu kupiliśmy gospodarstwo w Ćwiklicach, aby nasi podopieczni mieli bezpieczną przystań, swój dom. 18 lat Przystani Ocalenie. Ziemia, na której stoją stajnie, zagrody, klatki, pastwiska to nasze miejsce na ziemi. Ten jest nasz kawałek wielkiej ziemskiej podłogi. Każde zwierzę, które jest pod naszą opieką może czuć się tutaj bezpiecznie, jak w prawdziwym domu. Tyle łapek, tyle kopyt, tyle racic, tyle pazurów zostawiło ślad swojej obecności w tym miejscu. Każdy z naszych ocalonych wniósł wiele do życia Przystani Ocalenie, zmienił nas, nauczył czegoś innego, pokazał coś ważnego. Dzięki Waszemu wsparciu w Przystani wiele się zmieniło. To nie jest ta sama Przystań, sprzed 18 lat.

Czytaj więcej...

Odszedł Iwan… olbrzym o łagodnym usposobieniu.. (*)


Iwan był koniem wyjątkowym. Na ludzi patrzył wzrokiem ufnym i pełnym miłości. Kochał ludzi, za to, że byli, chcieli z nim przeżywać kolejny dzień. Kochał, dzielił się miłością. Szczególnie kochał naszą Dorotę. To była wyjątkowa para przyjaciół. Kiedy pojawił się u nas był już bardzo schorowany. Mieliśmy nadzieję, walczyliśmy. Przegraliśmy nierówną walkę z chorobą nowotworową. I ciężko nam się z tym pogodzić…Każdy kto poznał Iwana, podkreślał, że to wyjątkowy koń. W każdej klinice, w jakiej się znajdował podbijał serca wszystkich. Był królem. Miał w sobie coś wyjątkowego, co sprawiało, że człowiek w obecności tego wielkiego konia czuł się lepszy. Dorota, kiedy tylko znalazła kilka wolnych godzin, natychmiast ruszała go odwiedzić. Największa radość była wtedy, kiedy Iwan wrócił do Przystani.

Czytaj więcej...