Nowa podopieczna-Wandzia.

12 letnia Wandzia prosi o wsparcie. To nasza nowa podopieczna. Została skazana na dożywocie za kratami. Za co? Pewnie za niedołężność, za starość… tego nie wie nikt, za jakie przewinienia stare psy znajdują się w schroniskach. Nikt nie zna jej historii. W jej oczach widać smutek pomieszany ze strachem. Boi się… boi się znów zaufać, boi się uwierzyć, że jej życie się odmieniło. Wczoraj przyjechała do Przystani. Zaczyna nowe życie. Z daleka od krat… udało się jej… została ułaskawiona, kara dożywocia została zamieniona na emeryturę w Przystani Ocalenie… Tutaj postaramy się przywrócić jej wiarę w ludzi i nadzieję na lepsze jutro. Jeszcze się obawia. Kiedy ją wołamy, podchodzi bardzo niepewnie, jest bardzo smutna, później znów się chowa… widać po niej, że wiele przeszła… że bardzo chciałaby jeszcze zaufać, jeszcze pokochać, ale strach jest silniejszy. Wandzia ma około 12 lat… jest starszą damą. I w tym wieku zaczyna nowe życie i bardzo prosi o grosik na lepszy start....

Odeszła Bella (*)(*)(*)

Ostatnie dni są dla nas trudne. Pogoda jest ciężka dla wszystkich, szczególnie dotkliwa dla starszych, schorowanych zwierząt. W nocy, w hoteliku odeszła nasza kochana Bellunia (*) To suczka, która 12 lat życia spędziła w Wojtyszkach, na koniec życia trafiła pod naszą opiekę…Dziękujemy wszystkim, którzy Ją wspierali, którzy uczynili gest dobrej woli w Jej kierunku. Wspólnie z Wami udało nam się zapewnić Belli spokojne kilka miesięcy życia. Dziękujemy Wam za to. Szczególnie podziękowania kierujemy w stronę Żanety, za wielkie serce dla Belluni .Dziękujemy też naszej kochanej Beacie  hoteliku, za wielkie serce i  za troskliwą opiekę nad Bellą. Dzięki Tobie ta stara psina miała dom, o jakim nie śmiała nawet pomarzyć 

Nowy podopieczny -Rysiu

Są takie sytuacje, kiedy nie potrafimy odmówić pomocy. Rysiu został znaleziony z pogruchotaną, łapką. Niestety nie udało się jej uratować i musiała zostać amputowana. Został ocalony przez inną fundację, ale nie mógł tam zostać i zostaliśmy poproszeni o pomoc dla Rysia. Rysiu to kotek dziki, który żył na wolności.  Nie jest przyzwyczajony do ludzi. Nie mógł iść do normalnej adopcji, potrzebował domu i przygarnęliśmy go.

Rysiu zamieszkał w Przystani. Prosimy o pomoc dla niego.  Gdyby ktoś chciał adoptować wirtualnie buraska, bylibyśmy też ogromnie wdzięczni.

Nowa podopieczna-Hania.

Dzień kiedy Hania znalazła się pod naszą opieką był trudnym dniem.... Odeszła dwójka naszych cudownych podopiecznych Hania i Alfik… Byliśmy tym bardzo przygnębieni, zrozpaczeni. Zarówno Hana jak i Alf to były urocze wyjątkowe staruszki. W Przystani życie płynie dalej, nikt nam nie da dnia wolnego, bo mamy złamane serca. Trzeba nakarmić zwierzaki, trzeba ogarnąć gospodarstwo, z chorymi trzeba jechać do weterynarza… Mieliśmy dzień wypełniony zajęciami. Jednak wczoraj do Przystaniowej rodziny dołączyła też nowa podopieczna. Nasz zwierzakobus (po raz kolejny dziękujemy ) pracuje właściwie bez wytchnienia. Wczoraj przywiózł do nas 17 letnią kózkę Hanię. Hania, jak sami widzicie potrzebowała pomocy i nowego domu. Od wczoraj jest mieszkanką Przystani Ocalenie. Bardzo Was prosimy o pomoc dla niej. Pilnie musi odwiedzić ją kowal i weterynarz. Z całego serca prosimy o pomoc.

91 1050 1399 1000 0022 0998 2426 z dopiskiem "Dla Hani" Komitet Pomocy dla Zwierząt ul. Bałuckiego 7/37 43-100 Tychy Dla przelewów zagranicznych: Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426 Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW link bezpośredni do płatności PayPal dostępny w zakładce " jak możesz pomóc" na naszej stronie www.przystanocalenie.pl lub wskazując adres email odbiorcy Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Z góry dziękujemy, za każdą pomoc 

Kolejne pożegnanie- Odeszli Hana i Alf (*)(*)(*)

,,I myśl tę smutną odsuwam,

 że kiedyś zawołam...

... jak zawsze,

lecz Twój przyjaciel daleko w niebiosach niestety dziś zaśnie.

http://www.przystanocalenie.pl/16f0b68e-0e9d-43b5-b25a-987c80f21c95" alt="1f494.png" />

Ile jest w stanie znieść jeden człowiek? Lato niedawno się zaczęło a śmierć zbiera tak ogromne żniwo. Prosimy nie zasypujcie nas milionem próśb o potrzebujących zwierzętach, my już nie dajemy rady, ani psychicznie ani fizycznie. Stos faktur do zapłacenia z każdym dniem rośnie, pieniądze topnieją, zbiórki stoją w miejscu, problem goni problem a śmierć zabiera nam Przyjaciół- jednego po drugim. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy zwyczajnie wszystkiego dość. Za dużo na nas spadło. Przez najbliższe kilka dni kontakt z nami będzie utrudniony, w sprawach pilnych prosimy dzwonić pod numery telefonu 501-241-784 lub 723-808-002. Przepraszamy i dziękujemy za zrozumienie. 

Dziś nie jesteśmy w stanie nic więcej napisać. 

Kolejny raz przyszło nam żegnać ukochanych Przyjaciół. 

Haneczko, Alfiku do zobaczenia gdzieś kiedyś... Gnajcie ile sił w łapkach i kopytkach do lepszego Świata. Razem będzie Wam raźniej... Dziękujemy Wam za nasz wspólny czas, za Waszą Przyjaźń i po prostu za wszystko. Bądźcie szczęśliwi ukochani nasi...

Jak głowa pozwoli zebrać myśli, łzy przestaną zalewać nasze twarze a spękane serca przestaną tak strasznie boleć napiszemy coś więcej...

Śmierć znowu nie odpuszcza...Odszedł Goranek...(*)

Śmierć znowu nie odpuszcza...Odszedł Goranek...(*)

 

Lato, szczególnie te okropne upały to nie jest dobra pora dla mieszkańców. Przystani Ocalenie. Najmocniej odbija się na naszych najstarszych podopiecznych, ale i tym młodszym ciężko funkcjonować. Goran był z nami od kilku lat. Przenikający ziąb, kraty i oczy żebrzące o skrawek serca. Goran nie miał śmiałości prosić o miłość.. Cieszył się, że ktoś zwraca na niego uwagę, pogłaska czy podłoży pod pysk coś smacznego. Jakby nie wierzył, że zasługuje na więcej, że może więcej otrzymać. Goran został znaleziony w lesie. Możemy sobie tylko wyobrażać, jaką tragedię przeżył… Trafił pod skrzydła cudownej dziewczyny, Moniki, która szukała mu domu. Monikę znamy od kilku lat, to ona poprosiła nas o pomoc dla Gorana, później zobaczyliśmy zdjęcia. Starszy poczciwy pies patrzył nieśmiało z fotografii.. Ten smutek w jego oczach, wywołał u nas wielkie emocje. Chcieliśmy go natychmiast przytulić, podłożyć mu pod pyszczek coś dobrego i wywoływać merdnięcie ogonkiem. Nie potrafiliśmy inaczej postąpić i zgodziliśmy się przyjąć Gorana do nas. Musiał przejechać wiele kilometrów, aby znaleźć się w Przystani. Był chudym, zmęczonym i wystraszonym staruszkiem, który nie wiedział, co go czeka. Nikt nie umiał dokładnie określić jego wieku. Jednak dla nas Jego wiek nie miał żadnego znaczenia. 

Goranek zamieszkał w Psianatorium, miał tam swój pokoik i ukochany fotel, na którym często stał i  obszczekiwał każdy najmniejszy ruch za oknem ale przede wszystkim leniwie wylegiwał się całymi dniami. Niedawno dostał od Zajączka nową sofkę do leżenia, niestety nie zdążył się nią długo nacieszyć... Cieszyły go smakołyki, radość sprawiało jedzenie. Ten drobny  staruszek, zmienił się u nas w okrągłego psiaka z bujną sierścią Do końca wyglądał pięknie, mimo kilku siwych włosów, nie wyglądał zupełnie na swój wiek… Jednak był starowinkiem, zadziornym, szczekliwym staruszkiem. Czas płynie nieubłaganie dla każdego… był już słabiutki, a pogoda tylko przyśpieszyła to co nieuniknione. Zasnął nasz Goranek na zawsze... Będzie nam bardzo brakowało tego stareńkiego łobuza. Tak cicho się nagle zrobiło... Ten pusty pokój, pusty ukochany fotel, pełna miska...  Tak ciężko się z tym pogodzić. Wszystko zostało tak jakby za chwilkę miał wrócić...Mamy wrażenie, że wejdziemy raz jeszcze i znowu zobaczymy ten uśmiechnięty pysio. Mamy wrażenie, że wyszedł tylko na spacer i zaraz wróci... Niestety już nie wróci... Z tym najtrudniej się pogodzić... Znowu nie tak miało być, nie tak... (*)

Czytaj więcej...