Odszedł Iwan… olbrzym o łagodnym usposobieniu.. (*)


Iwan był koniem wyjątkowym. Na ludzi patrzył wzrokiem ufnym i pełnym miłości. Kochał ludzi, za to, że byli, chcieli z nim przeżywać kolejny dzień. Kochał, dzielił się miłością. Szczególnie kochał naszą Dorotę. To była wyjątkowa para przyjaciół. Kiedy pojawił się u nas był już bardzo schorowany. Mieliśmy nadzieję, walczyliśmy. Przegraliśmy nierówną walkę z chorobą nowotworową. I ciężko nam się z tym pogodzić…Każdy kto poznał Iwana, podkreślał, że to wyjątkowy koń. W każdej klinice, w jakiej się znajdował podbijał serca wszystkich. Był królem. Miał w sobie coś wyjątkowego, co sprawiało, że człowiek w obecności tego wielkiego konia czuł się lepszy. Dorota, kiedy tylko znalazła kilka wolnych godzin, natychmiast ruszała go odwiedzić. Największa radość była wtedy, kiedy Iwan wrócił do Przystani.

Czytaj więcej...

Wyrok!!!

Dziś zapadł wyrok w bulwersującej sprawie – małoletniego, który zalał żywą mysz wrzątkiem, skazując ją przy tym na ogromne cierpienie. Sąd jednoznacznie stwierdził, że matka małoletniego nie zauważyła, że dziecko zaczyna podążać złą drogą. Chłopak ma przydzielonego kuratora.
Według obrony, dla chłopca najwyższą karą było napiętnowanie oraz niechęć społeczna z jakimi małoletni i jego matka spotkali i nadal się spotykają, odkąd sprawa ujrzała światło dzienne. Kiedy ktoś dla zabawy, dla poklasku, po to aby zaimponować rówieśnikom, krzywdzi bezbronną istotę musi wiedzieć, że postępuje źle, musi liczyć się z konsekwencjami tego czynu! Nikt nie będzie głaskać po głowie za znęcanie się nad bezbronnym zwierzęciem. Sądy dla Nieletnich wciąż dość pobłażliwie traktują małoletnich w sprawach dotyczących znęcania się nad zwierzętami. Według naszej opinii jest to ryzykowna droga. Nieletni, za kilka lat wejdzie w dorosłe życie, od tego jak ono się potoczy zależy wiele czynników.

Czytaj więcej...

Kolejne ukochane Przystaniowe serduszko przestało bić na zawsze. (*)

Długo wyczekiwane i upragnione lato stało się naszą udręką. 
Właściwie to nie wiemy jak zacząć, jak przekazać Wam informacje, która dzisiaj złamała nasze serca na miliony kawałków. Pisząc te słowa sami w to nie potrafimy uwierzyć, chcemy żeby to był tylko zły sen, który po przebudzeniu nie będzie prawdą. Jak wiele byśmy dali żeby tak było... Kochani dzisiaj przestało bić stareńkie serduszko naszego Bartusia. Tak, Tego Bartusia... Bartusia, którego wszyscy znaliście i kochaliście. Bartusia, któremu tak wielu z Was pomogło, Bartusia, który poruszył tak wiele ludzkich serc. Kiedy się u nas zjawił, wiedzieliśmy, że to bardzo nieszczęśliwy pies. Są takie psy, które smutek i cierpienie mają wypisane na pysku. Ich oczy mówią wszystko. Często to stare, mocno zranione przez los i złych ludzi zwierzęta. Bartusia historia była inna, ale równie dramatyczna. Bartuś miał wszystko. Otaczała go miłość, troska i szczęście. Mimo upływających lat, ludzie wciąż go kochali, dbali o niego. W jednej chwili stracił to wszystko – ukochany dom i ukochanych ludzi. Ogień strawił wszystko. Bartusia ledwie odratowano. Znalazł się w wielkim schronisku, w którym jego smutek i rozpacz tylko się pogłębiały. Podczas wizyty w schronisku Oliwka z Dominkiem zauważyli wystający z budy stareńki, pokryty bliznami pyszczek i tak strasznie przerażone oczy.

Czytaj więcej...

Moon Uratowany!

Już jest. W dniu urodzin Doroty dla kogoś zaczęło się nowe życie. Jeszcze jest wystraszony, niepewny swego losu, ale już jest z nami. Ma dobrze ponad 20 lat, jest starszym, mocno osłabionym konikiem. Kochani, dziękujemy wszystkim cudownym darczyńcom, szczególne podziękowania składamy naszej przyjaciółce Sylwii, która od samego początku deklarowała wsparcie na ratunek dla konia.
Nadała mu piękne imię Moon, czyli księżyc

Czytaj więcej...

Odeszła Gwiazdka...(*)(*)(*)

Wyruszam w drogę…
Zakończyłam życie na ziemi. Umarłam, odeszłam i zaczynam pełną nadziei, miłości i radości podróż. Tam jest pięknie, tam jest dobrze, czuję to. Wielu przyjaciół stoi na moście i woła mnie. Najwyraźniej widzę Zuzię, mamę przystaniowego Filipka. To właśnie z nią przyjechałam ze Skaryszewa do Przystani. Jest szczęśliwa, rży radośnie do mnie i bardzo chcę się już z nią spotkać. Tam takie kucyki jak ja, już zawsze są radosne. I wiecie co czuje? Wszechogarniająca mnie miłość. To tak jakby cały świat mnie kochał. Co prawda czułam podobnie, przez ostatnich kilka lat, ale teraz to jest bardzo intensywne.
Chcę Wam podziękować, za to, że kilka lat temu przyjęliście mnie jako jedną z ocalonych. Dołożyliście grosik do ocalenia mojego życia. Dziękuję za każdy podarowany mi kantarek, każdą lizawkę i każdy przysmak.

Czytaj więcej...

Dziękujemy!!!

Przychodzą takie momenty, kiedy łzy wzruszenia i wdzięczności napływają nam do oczu. To przez Was Kochani, przez anioły, które zebrały się wokół Przystani. U nas potrzeb jest tyle, że ciężko wszystkie wymienić. A Wy nas wzruszacie, jeden anioł chciał bardzo pomóc, zgłosił że uszyje legowisko, inny uszył ptaszka i wystawił na licytację, a kolejny anioł potrafił malować. I namalował cudne obrazy i przekazał na licytację. Kolejny anioł lubił i umiał szyć torebki. I od lat bony na swoje torebki przekazuje I tak każdy coś od siebie. Ktoś podarował książkę, ktoś dał talerz, a ktoś biżuterię… Ktoś sam ma niewiele, ale podarował butelkę płynu do podłóg…ktoś wpłacił kilka groszy.

Czytaj więcej...