Uszko, Tinka i Wojtuś mają tylko siebie… trzy sieroty proszą o pomoc

Każde z nich miało inną dramatyczną historię. Każde spotkało na swojej drodze anioła. Pani Ela przez wiele lat pomagała bezdomnym zwierzętom, wspierała też nasze przytulisko. Przygarnęła kilka psiaków, dała im dach nad głowa, strawę i ogromną porcję miłości. Dzięki Pani Eli nabrały zaufania do człowieka, zaczęły cieszyć się dniem codziennym i swoim towarzystwem. Dobrze się im żyło… niestety Pani Ela zrobiła swoim psom rzecz najstraszniejszą. Takiego bólu nie chce zadać swoim podopiecznym żaden psiarz. Pani Ela umarła. Nie było nikogo, kto mógłby podjąć się opieki nad Uszkiem, Tinką i Wojtusiem. Psy były zdezorientowane, przerażone tulące się do siebie. Były zdane na łaskę i niełaskę okolicznej karmicielki Pani Marii, dzięki której psiaki przeżyły. Mieliśmy świadomość, że ciężko będzie znaleźć dom dla trzech starszych piesków. Mimo ciężkiej sytuacji materialnej, postanowiliśmy się nimi zaopiekować.

Czytaj więcej...

Pomóż nam zbudować PSIAnatorium

Do Przystani Ocalenie trafiają psy mocno doświadczone przez życie. Te psy, gdyby potrafiły mówić, nauczyłyby ludzi wielu mądrości. Opowiadałby o kłopotach, problemach, o cierpieniu… ale sporo też by mówiły o jedzeniu, poczuciu bezpieczeństwa i głaskaniu, które są dla nich ważne. U nas mieszkają zwierzęta, które można nazwać życiowymi rozbitkami. Coś poszło nie tak jak powinno i ten statek zwany życiem zaczął tonąć. Trzymając się resztą sił natrafiły na wyspę zwaną Przystanią Ocalenie.

Prosimy o pomoc dla Oktavi

W środę skończyliśmy Wam opowiadać o naszych skaryszewskich dziewczynach. Wydawać się mogło, że poznaliście historie wszystkich ocalonych klaczy. A jednak… mamy dobrą nowinę! Dziś opowiemy Wam o ósmym cudzie. To też klacz. Ósma ocalona. Wiele osób tego nie wie, ale Skaryszew 2017 trwa nadal, wiele z tych koni, które tam były już nie żyje. Są jednak takie, które jeszcze przebywają w Polsce. W bazach przeładunkowych, w tuczarniach i innych strasznych miejscach. Są tuczone i przygotowywane do bycia lepszym kawałkiem mięsa. Kilka zaprzyjaźnionych z nami organizacji, na czele z Benkiem, postanowiło ścigać się z czasem. Dzięki determinacji, współpracy i pomocy ludzi o dobrych sercach zostało uratowanych wiele koni… już po Skaryszewie. Część z tych zwierząt nie była na targu, ale w takich miejscach, kiedy handlarz chce sprzedać konia, nikt nie pyta czy był w Skaryszewie, czy nie, po prostu ratuje się życie. W takim właśnie miejscu była ona. Nasza Oktavia…

Czytaj więcej...

Pasja ze Skaryszewa prosi o wsparcie

W życiu dziewiętnastoletniej Pasji przyszedł taki dzień, w którym została oskarżona o bycie darmozjazdem. A to przecież niewybaczalny grzech. KOŃ MUSI NA SIEBIE ZAROBIĆ. W wypadku Pasji, wystarczyło samo oskarżenie. Nie było rozprawy, nie miała żadnego obrońcy. Sama bronić się nie mogła… Padło oskarżenie, a zaraz za nim wyrok– SKARYSZEW. Wykonanie wyroku nastąpiło dość szybko. Na tym targu stara kobyłka miała szansę trafić jedynie na rzeź, bo komu jest potrzebna taka klacz. W szkółce się nie przyda, bo nie będzie miała siły wozić nikogo, do pracy się nie nada, a trzeba będzie płacić za jej utrzymanie. W rzeźni każdy koń ma wartość. Kawał solidnego mięsa.

Czytaj więcej...

Ocalona w Skaryszewie Bella dziękuje za życie i prosi o dalsze wsparcie

W milczeniu obserwowała naszą walkę o Tolę. Ani raz nie zarżała, udawała, że jej nie ma. Zainteresowanie nią było spore. Każdy ją oglądał z różnych stron, zainteresowany był wagą. Widzieli w niej ogromny kawał mięsa. Ona się zachowywała jakby to jej nie dotyczyło. Stała, wyglądała jakby zastygła ze strachu. W Skaryszewie najgorsze są te momenty, kiedy wzrok człowieka spotka się ze wzrokiem konia, którego można jeszcze uratować. Patrzą w oczy i proszą o pomoc. Kiedy Tola została odwiązana i odprowadzona do naszego transportu, Bella zajęła jej miejsce. Rozmawialiśmy stojąc obok, liczyliśmy pieniądze i zastanawialiśmy się kogo jeszcze zdołamy uratować. Wtedy ta dotąd cicha klacz, zastrzygła uszami i wydała z siebie parsknięcie. Wybrała sobie nas, kierowała niemą prośbę o ratunek. Po bojach stoczonych o Tolę obawialiśmy się pytać tego samego właściciela o kolejną klacz, ale nie bylibyśmy sobą …gdybyśmy nie spróbowali. Ku naszej ogromnej radości zgodził się ją sprzedać. Gosia uchwyciła piękny moment, w którym Dominik ubiera Belli normalny kantar. Jest piękną klaczą, dość mocno przestraszoną, ale po tym co przeżyła na targu to nic dziwnego. Powoli zaczyna robić się ciekawa ludzi. Ze strachem zwycięża ciekawość. Kiedy do niej się coś mówi, słucha uważnie, ale jeszcze zachowuje dystans, a my to respektujemy. Myślimy, że z czasem nabierze zaufania i będzie chciała kontaktu, ale to wymaga cierpliwości, a tej nam nie brakuje.

Czytaj więcej...

Źrebna Linda ze Skaryszewa prosi o wsparcie…

Skaryszew to miejsce, w którym konie odczuwają potworny strach. Wiedzą, co im grozi... Niektóre próbują protestować. Często wtedy są przywoływane do porządku kopniakami i razami. Tam nie są traktowane z godnością, tam są traktowane gorzej niż rzeczy. Niektóre z koni dosłownie zastygają ze strachu, udają że ich nie ma, inne nerwowo przebierają kopytami, strzygą uszami, jeszcze inne szukają człowieka, z którym uda się nawiązać nić porozumienia. Przerażające jest, kiedy młody koń prosi o pomoc handlarza mięsem…

Czytaj więcej...