WAŻNE!!!


Szanowni Państwo, w związku z zachorowaniami koni w naszym województwie i nie tylko na groźny wirus Eva, który jest szczególnie niebezpieczny dla starszych, schorowanych koni, odwiedziny w Przystani Ocalenie są niemożliwe do odwołania.Prosimy o wyrozumiałość i zrozumienie.

18 urodziny Przystani

Przystań Ocalenie obchodzi swoje 18 urodziny. Działalność prowadzimy dłużej, ale 18 lat temu kupiliśmy gospodarstwo w Ćwiklicach, aby nasi podopieczni mieli bezpieczną przystań, swój dom. 18 lat Przystani Ocalenie. Ziemia, na której stoją stajnie, zagrody, klatki, pastwiska to nasze miejsce na ziemi. Ten jest nasz kawałek wielkiej ziemskiej podłogi. Każde zwierzę, które jest pod naszą opieką może czuć się tutaj bezpiecznie, jak w prawdziwym domu. Tyle łapek, tyle kopyt, tyle racic, tyle pazurów zostawiło ślad swojej obecności w tym miejscu. Każdy z naszych ocalonych wniósł wiele do życia Przystani Ocalenie, zmienił nas, nauczył czegoś innego, pokazał coś ważnego. Dzięki Waszemu wsparciu w Przystani wiele się zmieniło. To nie jest ta sama Przystań, sprzed 18 lat.

Czytaj więcej...

Odszedł Iwan… olbrzym o łagodnym usposobieniu.. (*)


Iwan był koniem wyjątkowym. Na ludzi patrzył wzrokiem ufnym i pełnym miłości. Kochał ludzi, za to, że byli, chcieli z nim przeżywać kolejny dzień. Kochał, dzielił się miłością. Szczególnie kochał naszą Dorotę. To była wyjątkowa para przyjaciół. Kiedy pojawił się u nas był już bardzo schorowany. Mieliśmy nadzieję, walczyliśmy. Przegraliśmy nierówną walkę z chorobą nowotworową. I ciężko nam się z tym pogodzić…Każdy kto poznał Iwana, podkreślał, że to wyjątkowy koń. W każdej klinice, w jakiej się znajdował podbijał serca wszystkich. Był królem. Miał w sobie coś wyjątkowego, co sprawiało, że człowiek w obecności tego wielkiego konia czuł się lepszy. Dorota, kiedy tylko znalazła kilka wolnych godzin, natychmiast ruszała go odwiedzić. Największa radość była wtedy, kiedy Iwan wrócił do Przystani.

Czytaj więcej...

Wyrok!!!

Dziś zapadł wyrok w bulwersującej sprawie – małoletniego, który zalał żywą mysz wrzątkiem, skazując ją przy tym na ogromne cierpienie. Sąd jednoznacznie stwierdził, że matka małoletniego nie zauważyła, że dziecko zaczyna podążać złą drogą. Chłopak ma przydzielonego kuratora.
Według obrony, dla chłopca najwyższą karą było napiętnowanie oraz niechęć społeczna z jakimi małoletni i jego matka spotkali i nadal się spotykają, odkąd sprawa ujrzała światło dzienne. Kiedy ktoś dla zabawy, dla poklasku, po to aby zaimponować rówieśnikom, krzywdzi bezbronną istotę musi wiedzieć, że postępuje źle, musi liczyć się z konsekwencjami tego czynu! Nikt nie będzie głaskać po głowie za znęcanie się nad bezbronnym zwierzęciem. Sądy dla Nieletnich wciąż dość pobłażliwie traktują małoletnich w sprawach dotyczących znęcania się nad zwierzętami. Według naszej opinii jest to ryzykowna droga. Nieletni, za kilka lat wejdzie w dorosłe życie, od tego jak ono się potoczy zależy wiele czynników.

Czytaj więcej...

Kolejne ukochane Przystaniowe serduszko przestało bić na zawsze. (*)

Długo wyczekiwane i upragnione lato stało się naszą udręką. 
Właściwie to nie wiemy jak zacząć, jak przekazać Wam informacje, która dzisiaj złamała nasze serca na miliony kawałków. Pisząc te słowa sami w to nie potrafimy uwierzyć, chcemy żeby to był tylko zły sen, który po przebudzeniu nie będzie prawdą. Jak wiele byśmy dali żeby tak było... Kochani dzisiaj przestało bić stareńkie serduszko naszego Bartusia. Tak, Tego Bartusia... Bartusia, którego wszyscy znaliście i kochaliście. Bartusia, któremu tak wielu z Was pomogło, Bartusia, który poruszył tak wiele ludzkich serc. Kiedy się u nas zjawił, wiedzieliśmy, że to bardzo nieszczęśliwy pies. Są takie psy, które smutek i cierpienie mają wypisane na pysku. Ich oczy mówią wszystko. Często to stare, mocno zranione przez los i złych ludzi zwierzęta. Bartusia historia była inna, ale równie dramatyczna. Bartuś miał wszystko. Otaczała go miłość, troska i szczęście. Mimo upływających lat, ludzie wciąż go kochali, dbali o niego. W jednej chwili stracił to wszystko – ukochany dom i ukochanych ludzi. Ogień strawił wszystko. Bartusia ledwie odratowano. Znalazł się w wielkim schronisku, w którym jego smutek i rozpacz tylko się pogłębiały. Podczas wizyty w schronisku Oliwka z Dominkiem zauważyli wystający z budy stareńki, pokryty bliznami pyszczek i tak strasznie przerażone oczy.

Czytaj więcej...

Moon Uratowany!

Już jest. W dniu urodzin Doroty dla kogoś zaczęło się nowe życie. Jeszcze jest wystraszony, niepewny swego losu, ale już jest z nami. Ma dobrze ponad 20 lat, jest starszym, mocno osłabionym konikiem. Kochani, dziękujemy wszystkim cudownym darczyńcom, szczególne podziękowania składamy naszej przyjaciółce Sylwii, która od samego początku deklarowała wsparcie na ratunek dla konia.
Nadała mu piękne imię Moon, czyli księżyc

Czytaj więcej...