Nowy podopieczny -Rysiu

Są takie sytuacje, kiedy nie potrafimy odmówić pomocy. Rysiu został znaleziony z pogruchotaną, łapką. Niestety nie udało się jej uratować i musiała zostać amputowana. Został ocalony przez inną fundację, ale nie mógł tam zostać i zostaliśmy poproszeni o pomoc dla Rysia. Rysiu to kotek dziki, który żył na wolności.  Nie jest przyzwyczajony do ludzi. Nie mógł iść do normalnej adopcji, potrzebował domu i przygarnęliśmy go.

Rysiu zamieszkał w Przystani. Prosimy o pomoc dla niego.  Gdyby ktoś chciał adoptować wirtualnie buraska, bylibyśmy też ogromnie wdzięczni.

Nowa podopieczna-Hania.

Dzień kiedy Hania znalazła się pod naszą opieką był trudnym dniem.... Odeszła dwójka naszych cudownych podopiecznych Hania i Alfik… Byliśmy tym bardzo przygnębieni, zrozpaczeni. Zarówno Hana jak i Alf to były urocze wyjątkowe staruszki. W Przystani życie płynie dalej, nikt nam nie da dnia wolnego, bo mamy złamane serca. Trzeba nakarmić zwierzaki, trzeba ogarnąć gospodarstwo, z chorymi trzeba jechać do weterynarza… Mieliśmy dzień wypełniony zajęciami. Jednak wczoraj do Przystaniowej rodziny dołączyła też nowa podopieczna. Nasz zwierzakobus (po raz kolejny dziękujemy ) pracuje właściwie bez wytchnienia. Wczoraj przywiózł do nas 17 letnią kózkę Hanię. Hania, jak sami widzicie potrzebowała pomocy i nowego domu. Od wczoraj jest mieszkanką Przystani Ocalenie. Bardzo Was prosimy o pomoc dla niej. Pilnie musi odwiedzić ją kowal i weterynarz. Z całego serca prosimy o pomoc.

91 1050 1399 1000 0022 0998 2426 z dopiskiem "Dla Hani" Komitet Pomocy dla Zwierząt ul. Bałuckiego 7/37 43-100 Tychy Dla przelewów zagranicznych: Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426 Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW link bezpośredni do płatności PayPal dostępny w zakładce " jak możesz pomóc" na naszej stronie www.przystanocalenie.pl lub wskazując adres email odbiorcy Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Z góry dziękujemy, za każdą pomoc 

Kolejne pożegnanie- Odeszli Hana i Alf (*)(*)(*)

,,I myśl tę smutną odsuwam,

 że kiedyś zawołam...

... jak zawsze,

lecz Twój przyjaciel daleko w niebiosach niestety dziś zaśnie.

http://www.przystanocalenie.pl/16f0b68e-0e9d-43b5-b25a-987c80f21c95" alt="1f494.png" />

Ile jest w stanie znieść jeden człowiek? Lato niedawno się zaczęło a śmierć zbiera tak ogromne żniwo. Prosimy nie zasypujcie nas milionem próśb o potrzebujących zwierzętach, my już nie dajemy rady, ani psychicznie ani fizycznie. Stos faktur do zapłacenia z każdym dniem rośnie, pieniądze topnieją, zbiórki stoją w miejscu, problem goni problem a śmierć zabiera nam Przyjaciół- jednego po drugim. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy zwyczajnie wszystkiego dość. Za dużo na nas spadło. Przez najbliższe kilka dni kontakt z nami będzie utrudniony, w sprawach pilnych prosimy dzwonić pod numery telefonu 501-241-784 lub 723-808-002. Przepraszamy i dziękujemy za zrozumienie. 

Dziś nie jesteśmy w stanie nic więcej napisać. 

Kolejny raz przyszło nam żegnać ukochanych Przyjaciół. 

Haneczko, Alfiku do zobaczenia gdzieś kiedyś... Gnajcie ile sił w łapkach i kopytkach do lepszego Świata. Razem będzie Wam raźniej... Dziękujemy Wam za nasz wspólny czas, za Waszą Przyjaźń i po prostu za wszystko. Bądźcie szczęśliwi ukochani nasi...

Jak głowa pozwoli zebrać myśli, łzy przestaną zalewać nasze twarze a spękane serca przestaną tak strasznie boleć napiszemy coś więcej...

Śmierć znowu nie odpuszcza...Odszedł Goranek...(*)

Śmierć znowu nie odpuszcza...Odszedł Goranek...(*)

 

Lato, szczególnie te okropne upały to nie jest dobra pora dla mieszkańców. Przystani Ocalenie. Najmocniej odbija się na naszych najstarszych podopiecznych, ale i tym młodszym ciężko funkcjonować. Goran był z nami od kilku lat. Przenikający ziąb, kraty i oczy żebrzące o skrawek serca. Goran nie miał śmiałości prosić o miłość.. Cieszył się, że ktoś zwraca na niego uwagę, pogłaska czy podłoży pod pysk coś smacznego. Jakby nie wierzył, że zasługuje na więcej, że może więcej otrzymać. Goran został znaleziony w lesie. Możemy sobie tylko wyobrażać, jaką tragedię przeżył… Trafił pod skrzydła cudownej dziewczyny, Moniki, która szukała mu domu. Monikę znamy od kilku lat, to ona poprosiła nas o pomoc dla Gorana, później zobaczyliśmy zdjęcia. Starszy poczciwy pies patrzył nieśmiało z fotografii.. Ten smutek w jego oczach, wywołał u nas wielkie emocje. Chcieliśmy go natychmiast przytulić, podłożyć mu pod pyszczek coś dobrego i wywoływać merdnięcie ogonkiem. Nie potrafiliśmy inaczej postąpić i zgodziliśmy się przyjąć Gorana do nas. Musiał przejechać wiele kilometrów, aby znaleźć się w Przystani. Był chudym, zmęczonym i wystraszonym staruszkiem, który nie wiedział, co go czeka. Nikt nie umiał dokładnie określić jego wieku. Jednak dla nas Jego wiek nie miał żadnego znaczenia. 

Goranek zamieszkał w Psianatorium, miał tam swój pokoik i ukochany fotel, na którym często stał i  obszczekiwał każdy najmniejszy ruch za oknem ale przede wszystkim leniwie wylegiwał się całymi dniami. Niedawno dostał od Zajączka nową sofkę do leżenia, niestety nie zdążył się nią długo nacieszyć... Cieszyły go smakołyki, radość sprawiało jedzenie. Ten drobny  staruszek, zmienił się u nas w okrągłego psiaka z bujną sierścią Do końca wyglądał pięknie, mimo kilku siwych włosów, nie wyglądał zupełnie na swój wiek… Jednak był starowinkiem, zadziornym, szczekliwym staruszkiem. Czas płynie nieubłaganie dla każdego… był już słabiutki, a pogoda tylko przyśpieszyła to co nieuniknione. Zasnął nasz Goranek na zawsze... Będzie nam bardzo brakowało tego stareńkiego łobuza. Tak cicho się nagle zrobiło... Ten pusty pokój, pusty ukochany fotel, pełna miska...  Tak ciężko się z tym pogodzić. Wszystko zostało tak jakby za chwilkę miał wrócić...Mamy wrażenie, że wejdziemy raz jeszcze i znowu zobaczymy ten uśmiechnięty pysio. Mamy wrażenie, że wyszedł tylko na spacer i zaraz wróci... Niestety już nie wróci... Z tym najtrudniej się pogodzić... Znowu nie tak miało być, nie tak... (*)

Czytaj więcej...

XX lat Przystani Ocalenie

Zaproszenie na XX lecie Przystani Ocalenie.

Z okazji XX lecia powstania Przystani Ocalenie, serdecznie zapraszamy wszystkich sympatyków, sponsorów oraz naszych przyjaciół ma wyjątkowe wydarzenie.

Dnia 26 czerwca 2021, w godzinach od 11: 30-18:30 przy dużym pastwisku i ranczu kóz i baranów Przystani Ocalenie odbędzie się kiermasz charytatywny na rzecz naszych podopiecznych. 

Takie akcje mają sens wtedy, kiedy pojawiają się na nich ludzie o wielkich sercach, liczymy Kochani na Waszą obecność i szczodrość. Dochód z kiermaszu chcemy przeznaczyć na zakup nebulizatora dla naszych najbardziej schorowanych koni, oraz na opłacenie faktur za leczenie zwierząt. Jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej, nie mamy pieniędzy na pokrycie zaległych faktur za leczenie… I lada moment kliniki odmówią nam dalszego przyjmowania zwierząt, bez uregulowania długu. Potrzebujemy Was!

Serdecznie zapraszamy, bądźcie z nami i naszymi zwierzętami! Na kiermaszu znajdziecie wiele pięknych rzeczy. Znajdziecie prezenty dla najbliższych i dla znajomych, na pewno znajdziecie też coś miłego dla siebie. Będzie też słodki poczęstunek i i fantastyczna atmosfera. Mamy nadzieję na wspólne wspominki. Wielu z Was towarzyszy Przystani Ocalenie prawie od samego początku, więc będzie co wspominaćPo raz kolejny zapraszamy do pomocy.

Mile widziane będą wszystkie prezenty dla naszych zwierząt. Można przywieźć warzywa, smakołyki i karmę dla psów, kotów, smakołyki, witaminy dla koni. Za każdą najmniejszą pomoc, najdrobniejszy prezent, z góry pięknie dziękujemy.

Do Zobaczenia Kochani!

To już 20 lat...

Niebawem będziemy świętować wyjątkową rocznicę. W lipcu wybije już 20 rocznica powstania naszego przytuliska. Działalność prowadzimy o wiele dłużej, ale przytulisko w Ćwiklicach powstało 20 lat temu. Ta ziemia stała się prawdziwym domem dla setek zwierząt różnych gatunków. Kiedy zaczynaliśmy, kiedy przeprowadziliśmy się do Ćwiklic, nie zdawaliśmy sobie sprawy jak wielkiego podejmujemy się wyzwania i ile pracy i zdrowia będzie kosztowało nas stworzenie tego miejsca. Często słyszymy, że my wszystko mamy, że sobie radzimy, są inni którzy bardziej potrzebują. Każdy myśli, że my od zawsze mieliśmy to co mamy dzisiaj. Otóż nie kochani. Jak zaczynaliśmy, oprócz zwierząt nie mieliśmy nic. Na wszystko musieliśmy sobie bardzo ciężko zapracować.  I każdego dnia na to pracujemy, ale nie dla Nas tylko dla naszych 500 podopiecznych. Nasz pierwszy samochód to był stary żuk, z dziurawą podłogą, przez którą wszystko wypadało. Kolejne samochody były skarbonkami bez dna, bo chcieliśmy kupić auto tanie, co wiązało się z ciągłymi naprawami. Nasza pierwsza bukmanka była ,,samoróbką” bo tak było dużo taniej. Nasze przytulisko kiedyś było ruiną. W domu zamarzała herbata w szklankach, a nas nie było stać na żaden opał więc zbieraliśmy palety gdzie tylko się dało, żeby naszym podopiecznym było ciepło. Do dnia dzisiejszego nasze przytulisko nie jest pałacem, ale staramy się jak możemy, żeby zwierzaki były u nas szczęśliwe. Może i jest skromnie ale jest tak żeby zwierzętom było dobrze i wszystko co robimy, robimy właśnie dla nich. Kiedy jechaliśmy na targ, żeby ocalić jakieś życie, to najpierw pożyczaliśmy pieniądze od naszych rodzin i przyjaciół żeby starczyło chociaż na jedną potrzebującą istotę. Po samochód i przyczepę jechaliśmy za każdym razem 150 km do naszego Przyjaciela Olka- którego nie ma już z nami (*) (*) Nigdy mu tego nie zapomnimy, nigdy nie odmówił nam pomocy, zawsze kiedy potrzebowaliśmy pożyczał nam samochód i przyczepę.  Tylko dzięki temu mogliśmy jeździć na targi i ratować zwierzęta. Kiedy zaczynaliśmy nie było facebooka, instagrama, na internet też niewiele osób mogło sobie wtedy pozwolić bo nie był wtedy tak popularny i ogólnodostępny  jak dzisiaj.  Niewiele osób wiedziało o naszym istnieniu. Nasza Przystań rozwinęła się i przetrwała dzięki naszym cudownym Przyjaciołom Ani i Markowi Rymuszko oraz całej redakcji i czytelnikom Nieznanego Świata. To dzięki Nim, wiele ludzi się o nas dowiedziało. To dzięki Nim zaczęła do nas płynąć pomoc z wielu stron. Zaczęły do nas przychodzić paczki z prezentami dla naszych podopiecznych, a my ze łzami w oczach cieszyliśmy się jak małe dzieci bo nasze zwierzęta dostały takie rzeczy o jakich nawet nie marzyliśmy, których my nigdy nie byliśmy w stanie im dać bo nie było nas na nie stać. 

Kochana Aniu, Kochany ŚP. Marku,  Kochany Nieznany Świecie- zawsze będziemy powtarzać, że istniejemy tylko dzięki Wam. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności. Razem z Wami stworzyliśmy Przystań Ocalenie i tworzymy ją razem do dnia dzisiejszego. Mieć takich Przyjaciół jak Wy to prawdziwy zaszczyt.

Dzisiaj czujemy się tacy dumni bo możemy dać Wam raz w roku prezent w postaci kalendarza. Kiedyś był to odręcznie pisany list i malutkie zdjęcie naszych podopiecznych za 15 groszy.  Wtedy tylko  tak byliśmy w stanie dziękować za dobro jakie otrzymywaliśmy od wielu ludzi. Takie historie możemy opowiadać bez końca,  nie wstydzimy się tego, że byliśmy biedni jak przysłowiowe myszy kościelne.  Naprawdę nie mieliśmy nic i do wszystkiego co mamy dzisiaj doszliśmy sami dzięki Waszej pomocy i każdego dnia staramy się to ulepszać. 

Czytaj więcej...