Kolejny podopieczny uratowany!!!

 

 

Kolejny wspólny sukces... Dzięki Państwa wsparciu udało się ocalić Mikołajka <3

Kochani! Kiedy pojechaliśmy po Mario, zobaczyliśmy jego…
On bardzo prosi o życie.
Grudzień to czas magii, zadumy, cudów, radości, prezentów. Przede wszystkim czas długo wyczekiwanych Świąt Bożego Narodzenia. Jednak czy dla wszystkich to taki cudowny i magiczny czas? Otóż nie, Kochani. Dla zwierząt Grudzień to tak samo jak pozostałe, miesiąc przepełniony bólem, cierpieniem, śmiercią, kresem życia, zabijaniem. Dla nas to końcówka roku, dla wielu istot to końcówka życia. W skupie koni rzeźnych stoi właśnie taki koński nieszczęśnik, który czeka na swój marny koniec. Czeka na wyjazd do rzeźni.

Czytaj więcej...

Żegnaj Przyjaciółko (*)(*)(*) Odeszła Janella...

Śmierć zbiera swoje żniwo. Jedne robią miejsca innym... Z jednej strony radość z uratowanych istnień z drugiej smutek i rozpacz z pożegnania Przyjaciół.
Brak nam już łez i sił.
Dzisiaj żegnamy naszą Przyjaciółkę Janellkę...
Kiedyś była gwiazdą sportu, wydała na świat wiele źrebiąt, które również osiągają w sporcie dobre wyniki do dnia dzisiejszego. Niestety kiedy Jej kariera dobiegła końca, zdrowie przestało dopisywać Janella nie była już nikomu potrzebna... Tak trafiła do naszej Przystani. Jej historia przypomina historię naszej Trojki, która również odeszła od nas kilka dni temu (*) Kiedy była przydatna ludzie o Niej pamiętali, kiedy opadła z sił świat o Niej zapomniał... Janellka spędziła u nas swoją emeryturę. Była cudownym stworzeniem, naszą Przyjaciółką, której będzie nam bardzo brakować. Tak jak Trojka była oazą spokoju. Piękna, szlachetna, delikatna. Mamy wrażenie jakbyśmy pisali to samo pożegnanie drugi raz. Niestety to kolejne pożegnanie i kolejna ogromna strata dla Nas i dla naszego przytuliska. Dla nas była najpiękniejsza, najcudowniejsza i najkochańsza. Wszyscy Ci, którzy o Niej zapomnieli niech żałują.

Czytaj więcej...

Nowy podpoieczny- Mario

Kochani dzięki Waszemu wsparciu udało się ocalić Karego. Kary od dzisiaj nazywa się Mario. Jego imię ma dla nas szczególne znaczenie. Nazwaliśmy go tak ku pamięci naszego niedawno zmarłego Przyjaciela Mariusza. Mariusz był, jest i w naszej pamięci na zawsze pozostanie chłopakiem o ogromnym sercu. Pod maską twardziela skrywał się wrażliwy, dobry chłopak o pięknym sercu. Swego czasu był częścią naszej Przystani, był nam bliski dlatego niech pamięć o Mariuszu trwa na zawsze. My nigdy o Nim nie zapomnimy a Mario niech jest symbolem Pamięci o Naszym Przyjacielu. Wiemy, że Mariusz bardzo by się cieszył...

Czytaj więcej...

Zgasło kolejne Przystaniowe życie... Odeszła Trojka (*)


Piękna, mądra, dostojna, delikatna i tak bardzo spokojna... Taka właśnie była nasza kochana emerytka Trojka. Była jednym z naszych najstarszych koni. Znowu pisanie w czasie przeszłym tak ciężko nam przychodzi... Trojka była oazą spokoju, nigdy nie dawała odczuć swojej obecności, zawsze gdzieś w tyle, cichutka, nieśmiała a przy tym tak niemożliwie grzeczna... Była koniem marzenie. Nigdy nie mieliśmy z Nią żadnych kłopotów, nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy nawet przypadkiem, była bardzo ostrożna, cierpliwa i tak pokorna...Bez końca możemy wymieniać jak cudowna była... Dla nas na zawsze taka będzie... Praktycznie całe swoje życie służyła ludziom. Na jej grzbiecie wielu ludzi siedziało. Kiedy się zestarzała, świat o Niej zapomniał, nikt nie zapytał, nie przywiózł nawet jednej marchewki... To takie przykre bo nagle Trojka jakby przestała dla wszystkich istnieć...

Czytaj więcej...

Nowy podopieczny- Boluś

Jest taki pies, przez którego nasza Dorota nie śpi kolejną noc. Myśli, co zrobić i jak mu pomóc. Sama nie da rady… Sytuacja finansowa Przystani nie jest dobra a czas coraz trudniejszy... Rozum podpowiada, że nie powinniśmy… ale Przystań powstała właśnie dla takich skrzywdzonych istot, tak beznadziejnych przypadków, dla których nikt nie chce otworzyć serca, którym nikt nie daje szansy, dla takich o których świat zapomniał... Od lat przytulamy mocno skrzywdzone istoty, opłacamy leczenie, rehabilitację, staramy się wyprowadzić na prostą, dać wszystko to czego w życiu nie miały…i w wielu przypadkach udaje się wyrwać zwierzę z objęć śmierci i podarować mu kilka lat dobrego życia. Zapytacie po co?

Czytaj więcej...

Grono Przystaniowych Aniołków powiększył Lord...(*)(*)(*)

Od kilku dni zabieramy się do napisania tego pożegnania... Od kilku dni próbujemy przekazać Wam, kochani Przyjaciele wiadomość o śmierci naszego ukochanego Lorda... Nie potrafimy... Tak trudno nam to przychodzi...
Sami nie wierzymy, że nie ma Go już z nami. Nie potrafimy pogodzić się z Jego odejściem. Cały czas wydaje nam się, że niedługo wróci z kliniki i znowu będzie stał w swoim boksie dopominając się o jakiś smakołyk... Jednak nasz ukochany Lord już nie wróci... Nigdy...
Pobiegł na wiecznie zielone pastwiska pozostawiając po sobie ogromną pustkę...
Lord był oazą spokoju, mimo swoich sporych gabarytów nigdy nie pokazał swojej siły. Zawsze spokojny, ułożony, grzeczny, cichutki, majestatyczny a przy tym ogromny! Można tak wymieniać bez końca Jego zalety. Był koniem idealnym ale mocno schorowanym. W połowie lipca 2017 roku , razem z zaprzyjaźnioną Fundacją pojechaliśmy ratować dwa życia. Ojciec i syn stali zaprzęgnięci do wozu, którym przyjechali na targ. Mieli dwie możliwe drogi, albo pojadą do włoskiej rzeźni, albo zostaną wykupieni.

Czytaj więcej...