Prosimy przeczytajcie...

Kochani, Jest nam niezmiernie przykro pisać taki tekst ale jesteśmy zmuszeni. Mimo, że wielokrotnie prosimy o zaprzestanie to każdego dnia jesteśmy wręcz zasypywani prośbami o przyjęcie kolejnych zwierząt. A to kotka, a to pieska, a to 5 kózek, a to konia a to króliczka, kogutka i masę innych zwierząt. Kiedy odmawiamy jesteśmy obrażani, wyzywani i winni całemu złu tego świata bo przecież jeden więcej nie zrobi różnicy a my tylko od tego jesteśmy. Otóż zrobi ogromną różnicę bo czasami przyjęcie kolejnych zwierząt może odbyć się kosztem naszych zwierząt… A my nie jesteśmy od tego… Nasza Przystań nie jest żadną instytucją, która coś MUSI. My nic nie musimy, my ewentualnie możemy i kiedy mamy możliwości to właśnie robimy to czego się podjęliśmy. Nie jesteśmy publicznym schroniskiem tylko przytuliskiem. Wszystko co robimy, robimy z dobroci serca i miłości dla zwierząt. Robimy to dla zwierząt a nie dla ludzi. Nasze zwierzęta są dla nas najważniejsze dlatego trzeba też zachować zdrowy rozsądek i przede wszystkim myśleć o nich a potem o spełnianiu zachcianek ludzi. Zawsze staramy się, żeby miejsca u nas nie były puste. Kiedy odejdzie jeden zwierzak wtedy mamy możliwość pomóc kolejnemu potrzebującemu, ale jednemu nie kilkunastu czy kilkudziesięciu… Kiedy dostajemy telefon, że MUSIMY zabrać od Pani kotka bo ona już go nie chce, krew nas zalewa.

Czytaj więcej...

Ostatnie pożegnanie Pani Izabeli (*)

Dziś  jest trudny i smutny dzień. Ostatnie pożegnanie Pani Izabeli.

Naszej Kochanej Pani Izuni…

Musieliśmy tam być…musieliśmy się pożegnać… Była cudownie dobrym człowiekiem, wielkim przyjacielem zwierząt  i ludzi. Kochała i wspierała Przystań od 20 lat. Zawsze mogliśmy liczyć na Jej wsparcie, na dobre słowo… Byliśmy dziś aby się pożegnać, ale też Jej podziękować za całe dobro jakie uczyniła w kierunku naszych zwierząt, za tą niespotykaną empatię i miłość do wszystkich stworzeń. Dzisiaj łączymy się w bólu z mężem Pani Izy, córką Iwoną i bliskimi… 

Was Kochani prosimy o modlitwę za Panią Izę, o modlitwę za bliskich Pani Izy, aby mieli dużo sił na przetrwanie tej ogromnej tragedii. 

Pani Izuniu… kochamy Panią i dziękujemy za wszystko, za te wszystkie wspólne lata… W naszej pamięci, w naszych sercach pozostanie Pani na zawsze… Dziękujemy...

Odeszła nasza Przyjaciółka Izabela (*)(*)(*)

Wczoraj dotarła do nas bardzo smutna wiadomość... Kolejne przyjazne Przystani serce przestało bić... Odeszła nasza serdeczna Przyjaciółka - Pani Izabella. 

Pani Izunia była z nami od 20 lat. Od 20 lat pamiętała o nas i o naszych podopiecznych… i pamiętała do samego końca…

Kilka  dni przed śmiercią,  nie mogła mówić z trudem pila, ale  powiedziała do córki,  że prosi, aby ta o konikach pamiętała…

Była pięknym człowiekiem, cudownym przyjacielem. Poznaliśmy się w czasach, kiedy nie  było  Facebooka, kiedy nie mieliśmy dostępu do Internetu, kiedy jeszcze mało osób o nas wiedziało…My już wtedy, mogliśmy liczyć na dobre słowo i wsparcie  płynące od Pani Izy.

Pani Iza pomagała nam od początku… i  była z nami przez te wszystkie lata… 

Dlaczego odchodzą tacy cudowni ludzie? Tak ciężko dziś pogodzić się z tym odejściem... Mieliśmy nadzieję, że jeszcze się spotkamy, porozmawiamy, pośmiejemy tak jak zawsze... Los miał niestety inne plany...

Pani Izuniu dziękujemy... Dziękujemy za wspólne 20 lat. Dziękujemy za pamięć i pomoc. Dziękujemy za każde spotkanie, telefon i dobre słowo. Dziękujemy, że dane nam było się poznać. Dziękujemy po prostu za wszystko... Wiemy, że Pani marzeniem było jeszcze raz odwiedzić naszą Przystań. Niestety nie zdążyliśmy tego dokonać ale tam po drugiej stronie Tęczowego Mostu czeka nasza niebiańska Przystań Ocalenie. Wierzymy, że kiedyś wszyscy tam znowu się spotkamy. Dziś się nie żegnamy, tylko mówimy do zobaczenia gdzieś, kiedyś w tym lepszym świecie…

Kochani, odszedł piękny dobry człowiek. Wielki Przyjaciel Zwierząt, prosimy Was  o chwilę zadumy, o modlitwę,  o zapalenie świeczki dla Naszej Kochanej Pani Izy….

Nasi nowi podopieczni- kocie dzieci.

Ponad tydzień temu pod nasze skrzydła trafiły 3 małe kotki. Porzucone przez jakąś bestię w reklamówce na pastwę losu. Na szczęście na ich drodze stanęła dobra dusza, która uratowała im życie. Niestety sama nie mogła ich zatrzymać. Szukała pomocy, ale zaczęła się tradycyjna spychologia, nikt nie chciał im pomóc po prostu, bo nie.

Nie miał się nimi kto zająć. Kociaki zostały przyniesione do naszej zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej w Pszczynie. Zostaliśmy ubłagani o pomoc i tymczasowo przyjęliśmy te 3 cudne dziewczynki pod naszą opiekę. Za jakiś czas będą szukały nowych, kochających domków. Jednak zanim tak się stanie, trochę pomieszkają u nas. Nasza sytuacja finansowa nie jest zbyt kolorowa, a zwierzęta przecież jeść muszą. Pod naszą opieką jest jeszcze malutki Filuś, dlatego z całego serca prosimy Kochani o pomoc, o grosik na potrzeby kocich, maleńkich sierotek.

Nowa podopieczna-Wandzia.

12 letnia Wandzia prosi o wsparcie. To nasza nowa podopieczna. Została skazana na dożywocie za kratami. Za co? Pewnie za niedołężność, za starość… tego nie wie nikt, za jakie przewinienia stare psy znajdują się w schroniskach. Nikt nie zna jej historii. W jej oczach widać smutek pomieszany ze strachem. Boi się… boi się znów zaufać, boi się uwierzyć, że jej życie się odmieniło. Wczoraj przyjechała do Przystani. Zaczyna nowe życie. Z daleka od krat… udało się jej… została ułaskawiona, kara dożywocia została zamieniona na emeryturę w Przystani Ocalenie… Tutaj postaramy się przywrócić jej wiarę w ludzi i nadzieję na lepsze jutro. Jeszcze się obawia. Kiedy ją wołamy, podchodzi bardzo niepewnie, jest bardzo smutna, później znów się chowa… widać po niej, że wiele przeszła… że bardzo chciałaby jeszcze zaufać, jeszcze pokochać, ale strach jest silniejszy. Wandzia ma około 12 lat… jest starszą damą. I w tym wieku zaczyna nowe życie i bardzo prosi o grosik na lepszy start....

Odeszła Bella (*)(*)(*)

Ostatnie dni są dla nas trudne. Pogoda jest ciężka dla wszystkich, szczególnie dotkliwa dla starszych, schorowanych zwierząt. W nocy, w hoteliku odeszła nasza kochana Bellunia (*) To suczka, która 12 lat życia spędziła w Wojtyszkach, na koniec życia trafiła pod naszą opiekę…Dziękujemy wszystkim, którzy Ją wspierali, którzy uczynili gest dobrej woli w Jej kierunku. Wspólnie z Wami udało nam się zapewnić Belli spokojne kilka miesięcy życia. Dziękujemy Wam za to. Szczególnie podziękowania kierujemy w stronę Żanety, za wielkie serce dla Belluni .Dziękujemy też naszej kochanej Beacie  hoteliku, za wielkie serce i  za troskliwą opiekę nad Bellą. Dzięki Tobie ta stara psina miała dom, o jakim nie śmiała nawet pomarzyć