Żegnaj Przyjaciółko (*) Odeszła Leśna...(*)


Jakiś czas temu prosiliśmy Was kochani Przyjaciele o pomoc w ocaleniu dwóch klaczy ze skupu- Daszki i Leśnej. Mieliśmy ocalić tylko jedną z klaczy ale jak zawsze serce wygrało z rozumem i do Przystani przyjechały obie kobyłki. Niestety nasze szczęście nie trwało długo... Przez cały weekend walczyliśmy o życie Leśnej... Robiliśmy wszystko, żeby ukraść dla Niej jeszcze troszkę czasu...Niestety przegraliśmy... Leśna opuściła Nas oraz Swoją ukochaną Przyjaciółkę Daszkę. Odeszła od Nas na zawsze (*) Kiedy Ją ratowaliśmy, wiedzieliśmy, że nasz wspólny czas nie będzie trwał wiecznie. Wspólny czas ze zwierzakami nigdy nie jest wystarczająco długi a na odejście nigdy nie jesteśmy w stanie się przygotować. Lata zaniedbań i wyniszczony ciężką pracą, organizm mocno dawały o sobie znać. Leśna była słaba, polegiwała ale dzielnie walczyła o każdy kolejny dzień. W weekend wszystko się zmieniło. Jej umęczone ciało odmówiło posłuszeństwa, przestało z Nią całkiem współpracować. Walczyła o każdą swoją chwilę ale nie dała rady... My do samego końca walczyliśmy razem z Nią. W Niedzielny wieczór siedzieliśmy z Nią do Jej ostatniego oddechu... Chcieliśmy, żeby do samego końca czuła, że odchodzi chciana, kochana i nasza...

Czytaj więcej...

Nowy podopieczny Kuba

Historia lubi zataczać krąg i się powtarzać. U nas telefon z prośbą o pomoc dla potrzebującego zwierzęcia dzwoni codziennie, czasem nawet kilka razy na dzień. Niestety nie jesteśmy z gumy, nie mamy środków finansowych, ani rąk do pracy, aby pomóc każdemu… Mimo, że często piszemy, prosimy o nie podsyłanie nam zwierząt, telefon dzwoni cały czas. Nie jest łatwo odmówić, zawsze myśli o tych, którym nie zdołaliśmy pomóc wracają. Serca pękają, kiedy musimy powiedzieć nie… Jednak mając na utrzymaniu tyle stworzeń, trzeba myśleć realnie, nie sztuką jest nabrać zwierząt… wszystkie wymagają miejsca, opieki, leczenia, rehabilitacji. Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Jednak mimo trudnej sytuacji finansowej, zdarzają się takie prośby, które łapią za serce, przypominają nam podobne zdarzenia, zwierzęta o podobnej życiowej historii i nie umiemy odmówić.
Otrzymaliśmy prośbę o pomoc dla konia który pracował w lesie i polu ziemniaczanym. Ta prośba wyjątkowo nas poruszyła. Mamy ogromny sentyment do leśnych koni bo one nie mają lekkiego życia. Brzmiała, prawie identycznie, jak te , które słyszeliśmy już kilka razy i które najmocniej łapią nas za serca:
- Proszę, weźcie go do siebie, niech żyje u Was. Nie chcemy oddawać go na rzeź, nie mogę za darmo ale nie wezmę dużo bo chcę żeby żył, nie mam już siły się nim zajmować.. proszę weźcie go. To poczciwy, dobry koń.. chcemy żeby żył.

Czytaj więcej...

Dasza i Leśna Ocalone!!!

Każdy, kto obserwuje naszą działalność wie, że u nas często serce wygrywa z rozumem. Nasza Przystań niestety nie jest z gumy, a środków na koncie z każdym dniem jest mniej dlatego nie planowaliśmy na razie ocalić żadnego istnienia. Oczywiście to co planowaliśmy, a to co zrobiliśmy to dwie różne rzeczy... Na naszej drodze stanęła starsza, spracowana klacz. Gniada stała, a nawet bardziej polegiwała w skupie koni. Jest bardzo słaba, Jej umęczone ciało potrzebuje odpoczynku. Ciężko pracowała przez całe swoje życie. Praca w lesie jest wyczerpująca, obciążająca zdrowie i organizm. Nie potrafiliśmy przejść obojętnie obok takiego nieszczęścia, postanowiliśmy zawalczyć o Jej życie. Jak się okazało, nie tylko Jej...

Czytaj więcej...

Odszedł Dyzio (*)(*)(*)

Okrutny losie odpuść nam trochę... Ile możemy znieść? Jak w tak krótkim czasie przechodzić przez to samo? Nie zabieraj nam co chwile naszych Przyjaciół. Brakuje nam już łez i sił.

Czasem ktoś nas pyta, co jest najtrudniejsze w prowadzeniu takiego przytuliska jak nasze i takiej działalności… zdecydowanie są to pożegnania... Nie jesteśmy się w stanie na nie przygotować ani uodpornić ani z nimi pogodzić. Każde jest trudne, każde jest bolesne i każde tak bardzo niesprawiedliwe. To dzisiejsze wypaliło wielką ranę… która długo a chyba nawet nigdy się nie zagoi. Dzisiaj jest rocznica śmierci Karusia, innego wyjątkowego podopiecznego Przystani Ocalenie… Dzisiaj śmierć ponownie zabrała nam kolejnego psiego Przyjaciela.
Mamy nadzieję, że Karuś przywitał tam Dyzia…

Czytaj więcej...

Nowy podopieczny- Okruszek.

Czasem jest tak, że ruszamy do schroniska po jednego psa, a wracamy z dwoma zwierzakami. W zasadzie wszędzie gdzie pojedziemy tak się dzieje. Bo tak ciężko zostawić́ jakiegoś́ biedaka za kratami, w skupie czy innym okropnym miejscu. To są̨ decyzje podjęte pod wpływem chwili, to serce decyduje za rozum, ale nigdy nie zdarzyło się̨ tak, żebyśmy żałowali, że ktoś́ jeszcze zyskał dom, opiekę̨ i miłość́. Zazwyczaj to zupełnie nieadopcyjne, siedzące latami w schroniskach zwierzęta. Kiedy pojechaliśmy do schroniska po Walerkę, nieśmiało zapytaliśmy czy jest jakiś potrzebujący kociak bez szans na adopcję. Okazało się̨, że jest. Trafił się nam przepiękny rudzielec. Nie kierowaliśmy się kolorem, wyglądem, wiekiem. Nawet nie wchodziliśmy zobaczyć innych kotów, poprosiliśmy aby przyniesiono nam tego najbiedniejszego. Okruszek bardzo się wszystkiego boi. I ten strach od dłuższego czasu odbiera mu szansę na dom. Sytuacja patowa, bo jak w schronisku dodać́ mu odwagi, przekonać́, że kiedy zaufa będzie lepiej? Do tego ma problemy z oczkiem, które trzeba zdiagnozować́ i zadecydować́ o leczeniu. Okruszek wśród setek zdrowszych, odważniejszych i bardziej przymilnych kotów stracił wiele szans na dom…

Czytaj więcej...

Wesołego Alleluja!

Z okazji Świąt Wielkanocnych pragniemy Wam podziękować, za wszystko co robicie dla naszych podopiecznych. W tym trudnym czasie, jesteście z nami, pamiętacie o naszych zwierzętach, pomimo, że sami borykacie się z trudną sytuacją. Z całego serca dziękujemy, za każdy najmniejszy gest dobroci skierowany w stronę podopiecznych Przystani Ocalenie.
Niech Święta Zmartwychwstania Pańskiego będą czasem nadziei i niech przyniosą Państwu wiele szczęścia i radości, tak byście zawsze z ufnością spoglądali w przyszłość. Życzmy Wam Kochani, przede wszystkim zdrowych Świąt!