Świat się zatrzymał odszedł Orfeusz….(*)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6 dni Orfeusza.

Miał tylko 9 lat…Stał w skupie koni rzeźnych. W jego oczach nie było widać nadziei, on nawet już nie prosił o życie. Był zrezygnowany, obojętny, bardzo chory i słaby. Harował ciężko nim pojawił się w skupie. Z pomocą Was wszystkich udało nam się go wykupić. Od początku wiedzieliśmy, że jest w ciężkim stanie, wiedzieliśmy, że trudno będzie postawić go na nogi… ale nie mogliśmy go zostawić, pozwolić aby zginął w rzeźni.
Wiedzieliśmy, że będzie ciężko… Przez tych sześć dni staraliśmy się z całych sił, Orfeusz też się starał. Zniknęła obojętność, pojawiła się ciekawość. Mimo braku sił, człapał żeby zaglądnąć co u Syriusza. Te dwa koniki mocno się pokochały… Cierpliwie znosił wszystkie zabiegi i próbował pomagać, tyle ile dawał radę, ile mógł. To dawało nam nadzieję… Smakowała mu marchew, jedzenie sprawiało mu przyjemność. Z radością wszyscy obserwowali jak dopisuje mu apetyt. Niestety cały czas był bardzo słaby. To był bardzo poczciwy i dobry konik. Początkowo trochę onieśmielony atencją jaką mu się poświęca. Z każdą godziną wszystkie zabiegi, wszystkie wspólne chwile przyjmował z coraz większym entuzjazmem. Mieliśmy cały czas nadzieję, że kryzys minie, że da radę…Orfeusz poruszył tak wiele serc, tak wiele pięknych słów o nim pisaliście.
Tak nam ciężko, że odszedł…
Odszedł chciany, kochany, otoczony przyjaciółmi. Bo przez tych sześć dni życia, Orfeusz rozkochał w sobie wszystkich. Nie było osoby, która by go poznała i nie pokochała.

Czytaj więcej...

Dni zadumy...

Kochani!
Zbliżają się dni zadumy, dni wspominania zmarłych, odwiedzin na grobach bliskich. Przez te wszystkie lata pożegnaliśmy wielu naszych przyjaciół. Wiele zwierząt ocaliliśmy, wiele też pożegnaliśmy. Część z nich ma swoje groby na cmentarzykach dla zwierząt. Jest też miejsce pamięci w naszym przytulisku. Tam wiszą tabliczki z ich imionami, sadzimy kwiaty i palimy znicze. Dbamy też o groby naszych zwierząt. Swoje miejsca na cmentarzach ma kilkoro naszych podopiecznych – Misiu, Baxi   Puszek,Ćmielus,Klopsiu.
Na początku tego roku powstało miejsce wyjątkowe na naszej stronie internetowej – cmentarz wirtualny.
➡️ Przejdź na cmentarz

Czytaj więcej...

Orfeusz zaczyna nowe życie...

Orfeusz dziękuje za życie i bardzo prosi o dalszą pomoc.
Wiele w życiu już widzieliśmy, wiele koni poznaliśmy… ale kiedy zobaczyliśmy tego nieszczęśnika w skupie koni, wiedzieliśmy, że musimy mu pomóc. Postanowiliśmy, że to zrządzenie losu…bo dowiedzieliśmy się o nim, w dniu, kiedy mijała 20 rocznica powstania Komitetu Pomocy dla Zwierząt. Dzięki Państwa pomocy udało nam się go wykupić. Dziękujemy za wszystkie wpłaty, za wszystkie smsy. Szczególnie dziękujemy Ani i Piotrowi ze Smaków Roślinnych, którzy zorganizowali specjalną akcję i dzięki temu udało się zebrać brakującą na wykup kwotę. Już jest bezpieczny… Kiedy się na niego patrzy to łzy cisną się do oczu. Wygląda jak szkielecik. Kupka kości obleczona skórą. Jest słaby, chory.

Czytaj więcej...

Czy dostanie życie...?

Czasem jedyne co mamy w życiu to nadzieja, trzymamy się jej mocno. Liczymy na lepsze jutro. To jedyne, co trzyma nas przy życiu, co pozwala nam oddychać, codziennie zmagać się z trudami jakie serwuje nam los. Każdy z Was zna nadzieję. Są na tym świecie takie istoty, które zostały odarte z wszystkiego… z godności, zdrowia… na samym końcu tracą nadzieję. Widać to w oczach. Ten smutek, ten ogrom poczucia beznadziei jest widoczny w Jego oczach. On wygląda jakby już nie wierzył w lepsze jutro… jakby nic dobrego nie miało się wydarzyć… wygląda jakby było mu to obojętne.
Jego perspektywy nie malują się zbyt kolorowo, ba nawet nie są czarno białe…to sama czerń, rozpacz, strach i ogromny ból. Stoi w skupie koni rzeźnych, niebawem zostanie załadowany do transportu i pojedzie do rzeźni… Nie ma żadnych szans na cud, na to, że w skupie pojawi się ktoś i kupi go do szkółki czy w inne miejsce. On się do tego już nie nadaje. Jest bardzo chory. Jest po ciężkim ochwacie, bardzo dużo leży. Konieczny jest dobry kowal, dobra opieka i miłość. Wtedy być może wróci mu nadzieja, wróci chęć do życia… ale najpierw potrzebuje szczegółowej diagnostyki.

Czytaj więcej...

To już 20 pięknych lat za Nami...

To już dwadzieścia lat. Dwadzieścia lat, w których nie ma dwóch takich samych momentów, dwóch takich samych spojrzeń, czy dwóch takich samych istot. To wiele wspólnych chwil, wiele uratowanych żyć, wiele pożegnań, wielu cudownych ludzi, wiele inwestycji, wiele zmian, wiele działań, wiele uśmiechów i wiele łez... To był czas obfitujący w wiele wydarzeń, zarówno tych radosnych, jak i trudnych. To wiele sukcesów ale i wiele porażek, wiele wygranych walk o życie ale i wiele przegranych... To ogromny kawał czasu, to historia, którą razem z Państwem tworzymy już od tylu lat i mamy nadzieję, że przynajmniej drugie tyle będziemy tworzyć. Przez te wszystkie lata towarzyszyło nam wiele emocji. Czasem skrajnych. Radość z ocalenia życia jest tak wielka, tak trudna do opisania, że nie będziemy nawet próbować, ale przecież Wy – wszyscy ludzie, którzy jesteście z nami od lat, wiecie o tym. Dzielicie z nami te radosne chwile. Bez wsparcia dobrych ludzi, nie istnielibyśmy od tylu lat, nie odnieślibyśmy tylu sukcesów. Razem z Państwem uratowaliśmy setki zwierząt. Każde z nich miało inną historię, inne doświadczenia, inne problemy. Jedne przychodziły do nas na krótki czas, inne są z nami od lat. To tylko dzięki Państwa wsparciu możemy ratować i dawać tym skrzywdzonym istotom dom, w którym często po raz pierwszy mogą doświadczyć miłości, troski i opieki. To dom, w którym jest pełna miseczka, w którym są traktowane z szacunkiem i miłością. Od lat wspieracie nasze działania, od lat wspólnie zapewniamy zwierzętom godną starość i lepsze jutro. Dla nas największą radością, najcudowniejszym sukcesem jest pierwszy galop koni- kiedy z rozwianą grzywą biegną takie szczęśliwe i wolne, pierwsze mruknięcie, pierwsze merdnięcie ogonkiem, pierwsze wdrapanie się na łóżko psa, który nigdy nie zaznał miłości, który nie miał szans na dom, pierwszy spacer ocalonych kur, baranów, które nigdy nie czuły wiatru na pyszczkach, nie czuły promieni słonecznych i nie mogły grzebać w ziemi…

Czytaj więcej...

Zima nadchodzi... Prosimy o pomoc.

Prosimy, dołóż 2 złote na węgiel. Pomóż zapewnić ciepło naszym podopiecznym.

Jeszcze mamy kalendarzowe lato, ale chłodne noce, wieczory i poranki przypominają wszystkim, że już niebawem zagoszczą u nas najpierw długa jesień, a później zima. Te dwie pory roku potrafią być piękne pod warunkiem, że każda istota ma miskę ciepłego jedzenia i schronienie, w którym nie będzie dokuczał ziąb.
Przystań Ocalenie to dom wielu okaleczonych fizycznie zwierząt, niektóre nie mają oczu, inne kończyn, a jeszcze inne są przewlekle chore i stare. Większość naszych podopiecznych, nim trafiła do Przystani nigdy nie zaznała ciepła, troski i miłości.

Czytaj więcej...